Czy masz swój biznesowy cel?

Otwieram firmę!

Tyle ich się otwiera, że ja na bank też dam radę.

Już wiem, jakich formalności dopełnić, znajdę lokal, księgową (albo dam sobie radę sam – zobaczymy), zamówię produkty, sprzęt, pomaluję ściany.

OK, startuję od lutego.

Klienci? No przecież innym się udaje, mi też się uda!

Wszystko wygląda cudownie, prawda?

Ze statystyk wynika, że w ciągu roku zamyka się więcej małych firm, niż otwiera. Najczęściej upadki notuje się w trzecim roku funkcjonowania. Wynika to z różnych powodów. Zwiększony ZUS, kończące się dotacje i oszczędności.

Z własnego doświadczenia mogę napisać, że rozhulanie firmy to bardzo ciężki kawałek chleba. Mi też na początku się wydawało, że każda firma potrzebuje marketingu i klienci sami będą się zgłaszali.

Rzeczywistość była zupełnie inna

Po trzech miesiącach usiadłam i zaczęłam się zastanawiać co zrobić, by moja Paczka rosła w siłę. Testowałam różne rozwiązania z lepszym lub gorszym skutkiem. Znałam mechanizmy marketingu i reklamy, ale to nie wystarczyło. 

Teraz wiem jedno…

Bez dokładnie sprecyzowanej strategii działania i strategii komunikacji (i nie mówię tu tylko o social mediach) firma nie ma racji bytu. Bez nich działa się z miesiąca na miesiąc, zastanawiając ciągle co zrobić, by było lepiej. Zdarzają się wyjątki działające od początku tylko na podstawie poleceń, jednak nie są one częste.

Teraz, po ponad dwóch latach działalności otwieram drugą gałąź mojej działalności. Po wnikliwej analizie rozdzielam komunikację związaną z agencją marketingową od szkoleń i warsztatów.  Wiem, że nie wszyscy moi Klienci są zainteresowani tym, czym zajmuje się agencja, a inni nie mają czasu na poszerzanie wiedzy. Wolą wydelegować te działania innym albo zlecają mi wykonanie całej strategii za nich. I ja to bardzo dobrze rozumiem. Zdobycie wiedzy z tym związanej to setki godzin rocznie czytania, udziału w kursach i szkoleniach, analizowanie raportów i danych. Niektórzy wolą zająć się innymi rzeczami, a ode mnie chcą otrzymać gotowy produkt.

Dlatego też powstała Akademia Marketingu Praktycznego.

Rozwijanie tej działalności to mój podstawowy CEL na 2020 rok.

Dlaczego piszę Ci o tym wszystkim?

Ponieważ chcę podzielić się z Tobą wiedzą, którą zdobyłam i przetestowałam na sobie, na mojej firmie. Wiedzą, która pozwala mi iść do przodu, rozwijać biznes.

A, skoro już o celu wspomniałam…

Bez niego poruszanie się po biznesowym świecie to błądzenie we mgle. To wykonywanie nieprzemyślanych, czasem nerwowych ruchów, które kończą się stratami. Finansowymi, wizerunkowymi, emocjonalnymi.

Sprecyzowanie celu biznesowego to zdecydowanie początek, od którego warto zacząć. Ba, nawet trzeba zacząć.

To tak, jak wyjazd na wakacje. Samo postanowienie, że wyjeżdżamy nie wróży sukcesu. Musimy określić cel, termin, budżet, formę transportu, miejsca, które chcemy zwiedzić, a może plan, że leżymy tydzień na plaży. Trzeba zaplanować co ze sobą zabierzemy itd…

Tak samo jest z firmą.

Samo określenie, że „chcę zarabiać dużo” nic nie znaczy.

Co zatem trzeba zrobić, jak się do tego zabrać?

Przedstawię Ci metodę, z której bardzo często korzystam, która pozwala mi sprawnie działać.

Zapraszam Cię w świat SMART-a

Są tacy, którzy mówią, że jest ona zarezerwowana tylko dla wielkich firm. Ja uważam, że w takim zakresie, który Ci przedstawiam, doskonale sprawdza się i dla nas – właścicieli małych firm.  

Na czym polega?

Masz 5 aspektów, które bierzesz pod uwagę określając cel. Sprawdzasz, czy jest on:

Skonkretyzowany

Mierzalny

Ambitny

Realny

T – określony w czasie

Zatem celem nie jest np.: dużo zarabiać. To stwierdzenie nic nie mówi.

Jak zatem opisać cel finansowy?

S – Chcę osiągnąć dochód, który pozwoli mi na rozwój firmy i spokojne życie

M – dojdę do kwoty dochodu netto na poziomie np. 7000 zł miesięcznie

A – 7000 zł miesięcznie dla jednych będzie ambitnym celem, dla innych – nie. Na to pytanie musisz sobie odpowiedzieć sam. Przy innym celu związanym z firmą zastanów się, czy dzięki temu celowi Twoja marka stanie się bardziej rozpoznawalna, czy wpłynie na jej rozwój.

R – czy w obecnej sytuacji uważasz, że ten cel jest realny do zrealizowania? Czy nie porywasz się z motyką na słońce? Czy w Twoich realiach rynkowych możesz to osiągnąć?

T– określ cel w czasie, czyli np. zwiększysz zysk w ciągu 6 miesięcy.

Bardzo ważne jest to, by szczególnie zwrócić uwagę na realność celu. Jeśli wybierzesz sobie taki z kosmosu, istnieje duża szansa, że go nie zrealizujesz, a to spowoduje, że się poddasz, nie będziesz zadowolony ze swoich działań. Przestaniesz planować, myśleć strategicznie o Twojej firmie i wrócisz do punktu wyjścia.

Kamienie milowe

Określ sobie, że co jakiś czas, np., co 2 miesiące zrobisz analizę tego, co się dzieje. Sprawdzisz, czy idziesz w dobrym kierunku, czy masz szansę na zrealizowanie celu. Być może w tym czasie wydarzyło się coś, co przyspieszy lub spowolni rozwój Twojej firmy. Jeśli tak, weź to pod uwagę i zmodyfikuj cel. Takie cząstkowe analizy są bardzo ważne. Szczególnie dla dobrego samopoczucia.

Działanie z tą metodologią to takie neverending story.

Dlaczego?

Dlatego, że taki duży cel powinieneś rozbić na mniejsze, które pozwolą Ci osiągnąć to, co chcesz.

Zatem cel zwiększenia zysków możesz rozbić na:

  1. Analiza oferowanych produktów i usług
  2. Wprowadzenie nowych
  3. Działania marketingowe
  4. Zatrudnienie dodatkowego personelu
  5. Udział w szkoleniach/warsztatach/targach.

I znowu: cel: Wprowadzenie nowych produktów rozbijasz na mniejsze, np.:

  1. Analiza rynku
  2. Znalezienie najlepszego dostawcy
  3. Działania marketingowe
  4. Przeorganizowanie np. salonu, żeby wstawić nowe urządzenia

Po co ta cała „zabawa”?

A no właśnie po to, żeby wszystkie czynności dokładnie zaplanować, zabezpieczyć potrzebny budżet, zrobić wszystko, by dotrzeć do celu.

Często rozmawiam z właścicielem jednej z zaprzyjaźnionych firm, który zatrudnia kilkudziesięciu pracowników, sprzedaje tysiące produktów, prowadzi kilka projektów. Jego konkluzja jest zawsze taka sama: Planowanie i określanie celów to podstawa każdej firmy.

Jakie są najczęstsze niedopatrzenia, które widzę współpracując z moimi Klientami?

  1. Wprowadzanie produktu dlatego, że konkurencja też to ma. Efekt? Często klienci nie byli taką usługą zainteresowani i w związku z tym właściciele firm stracili czas i pieniądze na szkolenia, zakup sprzętu, praktykę, reklamę i, co ważne, nie wykonywali w tym czasie czynności, które przynosiły im pieniądze i nowych klientów
  2. Wprowadzanie zbyt wielu usług na raz, najczęściej pod wpływem „zakochania” się w nich na targach. Efekt: jeśli działalność jest prowadzona przez jedną osobę, często powoduje to duży chaos, żadna z wprowadzonych usług nie jest wykonywana idealnie ponieważ nie jest przećwiczona. Klienci widzą słabą jakość wykonywanych usług i szukają inną firmę, z którą będą współpracowali.
  3. Zatrudnianie pracowników na szybko. Efekt: bardzo często takie rekrutacje kończą się włączeniem do zespołu osoby, które nie sprawdzają się później w firmie.
  4. Wybór np. urządzeń pod wpływem emocji, bez rozeznania rynku, często przepłacając.
  5. Chaos organizacyjny i niepotrzebne nerwy. Działanie bez planowania, szczególnie jeśli potrzebni są podwykonawcy powoduje, że każdy działa w nerwach. Nawiązując do mojego „podwórka”: graficy często mają ułożony grafik na jakiś czas do przodu, sam proces projektowania grafik trwa a dodatkowo, na końcu mamy jeszcze drukarnię, która też działa według swoich harmonogramów. Zatem wykonanie np. ulotek na cito nie jest komfortowe dla żadnej strony. Nie znaczy to, że jest niemożliwe ale wymaga zażycia środków uspokajających 😉

Mam nadzieję, że temat celu jest Ci teraz bliższy.

W kolejnych artykułach napiszę jak wprowadzać usługi oraz kiedy i dlaczego usuwać je z oferty.

A tymczasem, jeśli chcesz poznać temat budowania strategii komunikacji Twojej marki, pobierz na stronie głównej e-booka. Znajdziesz w nim ciut teorii i zadania, które możesz wykonać sam 😊

A jeśli chcesz mieć strategię, a wolisz poświęcić czas na inne czynności –zapraszam do współpracy.

udostępnij

Share on facebook